sobota, 11 czerwca 2011

Ciepłe noce




Gadanie. Wszechstronne, nieustanne  gadanie. Gadanie cykad, sąsiadów na balkonie, sąsiadów w ogrodzie, gadanie głów w telewizji.  W ciepłe noce nie ma ciszy.
Nawet autostrada gada głośniej niż zwykle.
Gadanie we mnie. Nieustanne. Głowa sześć na dziewięć : Co jutro na obiad? Co zrobić? Jak wybrnąć z tej sytuacji? Co powiem, jak się wytłumaczę? Czy komary nie pogryzą śpiącego w pokoju dziecka? Dlaczego tu nie przyjdzie? W czym ciekawszy jest ekran ode mnie? Przecież skacze tylko po kanałach i nigdzie sie nie zatrzymuje...czego szuka? Na pewno  nie mnie...Jestem tuż obok, na wyciągnięcie ręki, słowa, oka... A jeśli  szuka nie mnie, to czego i kogo?...

Jak wyglądały ich ciepłe noce? 
Tych sprzed telewizji  i komputerów? Czy równie samotne? Czy wtedy siedziałabym też wsłuchana w gadanie cykad i głosów lasu?...
Wsłuchana bezowocnie, bo w tym szumie głosów nie ma tego jedynego, przeznaczonego tylko dla mnie... . Tak bliskiego, na wyciągnięcie ręki, ucha, oka... Jest na drugim biegunie, miliony kilometrów stad. W drugim pokoju.

Brak komentarzy: